XII Niedziela Zwykła (2026)
Odważnie przyznać się do Chrystusa i Jego Ewangelii

 „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”. Te słowa kieruje dzisiaj do nas swoich uczniów nasz Nauczyciel Chrystus Pan, oczekując od nas, że będziemy na co dzień odważnymi świadkami Jego i Jego Ewangelii.
Św. Jan Paweł II będąc 2 czerwca 1977r. w Gorzowie Wielkopolskim, w nawiązaniu do dzisiejszej Ewangelii, powiedział: „Człowiek odczuwa naturalny lęk nie tylko przed cierpieniem i śmiercią, ale także przed odmienną opinią bliźnich, zwłaszcza gdy ta opinia posiada potężne środki wyrazu, które łatwo mogą stać się środkami nacisku. Dlatego człowiek często woli się przystosować do otoczenia, do panującej mody niż podjąć ryzyko świadectwa wierności Chrystusowej Ewangelii…”. 

Nie ulega wątpliwości, że bycie świadkiem Chrystusa będzie narażało nas na ataki ze strony ludzi tego „świata”, ludzi szatana! Zobaczmy jak wielu w naszych czasach wręcz obłędnie nie cierpi Chrystusa, Jego Ewangelii i Jego Kościoła, nie cierpi Boga i Słowa Bożego.

Okazuje się, że ataków na świadków Chrystusa można się spodziewać nawet ze strony najbliższych i przyjaciół. O takim właśnie ataku słyszymy w pierwszym czytaniu. Prorok Jeremiasz żali się, że „wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku”. Atak na Jeremiasza jest bardzo dotkliwy i bolesny. Wyraża się on przez oszczerstwo, donos, czyhanie na jego upadek, próby zwodzenia go z obranej w życiu Bożej drogi. Co skłania przyjaciół Jeremiasza do tego, żeby wytoczyć przeciwko niemu te wszystkie ciężkie „działa”? Otóż to, że jest świadkiem Boga, że jako prorok, spełnia swoje zdanie i przekazuje Słowo Boga, które innym się nie podoba. Dlatego z taką zaciekłością go atakują i próbują go zniszczyć!
Jak mężny wobec takich ataków musi być i obecnie każdy, kto zdecyduje się w życiu być świadkiem Chrystusa i Jego Ewangelii!! Jak wiele to świadectwo wiary może kosztować sił, samozaparcia, zdrowia i nerwów. Jak trzeba być silnym, mężnym i odważnym, by się nie poddać, nie załamać, nie zaprzeć się Chrystusa i nie dać się zwieść z obranej w życiu drogi, którą wyznaczył Bóg!

Jako uczniowie Chrystusa, jako ludzie wybrani przez Chrystusa musimy być w swoim życiu bardzo konsekwentni i wierni Chrystusowi. Mój śp. Tato, gdy oznajmiłem mu, że pragnę zostać kapłanem franciszkaninem, powiedział mi wtedy jedno bardzo ważne zdanie: „Jeżeli chcesz coś zrobić, to zrób to dobrze, albo nie rób tego wcale”. Jak dzisiaj wielu ludziom brakuje właśnie wierności…., wierności Bogu i Jego Przykazaniom, wierności Chrystusowi, Ewangelii i Kościołowi, wierności Przyrzeczeniom chrzcielnym i Ślubom małżeńskim. Ilu wiernych i kapłanów dzisiaj poddaje się i milczy tylko dlatego, że świat wręcz nienawidzi i perfidnie atakuje Kościół Chrystusowy i Chrystusowych kapłanów!! 

Każdy z nas jako uczeń Jezusa jest wezwany do odważnego i mężnego dawania świadectwa naszej wiary, wobec tych wszystkich, którzy odeszli od Boga i odrzucili Jego Przykazania, którzy z różnych powodów odeszli od Chrystusa i Kościoła Chrystusowego, którzy nie chcą żyć według Ewangelii i jej zasad, którzy nie potrzebują świętych Sakramentów…. Ci wszyscy mają w nas zobaczyć mężnych świadków wiary w Jezusa Chrystusa, zarówno w słowach, jak i w naszych uczynkach!! Dlatego jako uczniowie Jezusa i Jego świadkowie otrzymujemy Sakrament Bierzmowania, który jest bardzo potrzebny m. in. do mężnego wyznawania wiary!              

Niech ten jeden z wielu przykładów zobrazuje nam, co to znaczy być mężnym świadkiem Chrystusa, czyli z odwagą stanąć po stronie Boga i po stronie Życia, które od Boga pochodzi! 
W dniu 4 czerwca 2008r. zmarła siatkarka – Agata Mróz. Zmarła niedługo po urodzeniu córeczki. Na zawsze pozostanie wzorem odważnej decyzji i świadectwa życia zgodnego z wiarą. Gdy podsunięto jej myśl o usunięciu ciąży ze względu na stan jej zdrowia stwierdziła: „No, jak bym się mogła czuć, gdybym usunęła ciążę, a mój przeszczep może by się udał i dożyłabym stu lat? Jak mogłabym żyć ze świadomością, że w wieku 26 lat usunęłam dziecko, a sama dalej żyję?”
A w krótkim Testamencie tuż przed śmiercią napisała do męża: „Bądź szczęśliwy, nie żałuję swojej decyzji. Gdybym miała jeszcze raz wybierać, wybrałabym tak samo. Jestem szczęśliwa, odchodzę spełniona….” 
Nieprawdopodobna odwaga i miłość młodej kobiety, żony i matki. Wierność Bogu i Jego Przekazaniom, wierność drugiemu człowiekowi, także temu maleńkiemu, bezbronnemu i jeszcze nienarodzonemu oraz wierność swojemu sumieniu! Nic tylko brać przykład!!

... A dzisiaj tak wielu boi się zabrać głos i stanąć w obronie Chrystusa i wiary…, bo nie chcemy się komuś narazić, bo co sobie inni o mnie pomyślą, bo to nie moja sprawa, bo przecież jest dorosły to wie co robi…, tak nie może postępować uczeń i świadek Chrystusa!!  Przestańmy się bać i wstydzić naszej wiary!!
Chrystus mówi do każdego i każdej z nas: „Nie bójcie się ludzi… Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle”.     

Prośmy dzisiaj Pana Boga o dar męstwa i odwagi, abyśmy w codziennym naszym życiu w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji byli wierni Bogu i Jego Przykazaniom, abyśmy byli wierni Chrystusowi, Jego Ewangelii i Jego Kościołowi, abyśmy nie bali  się ludzi, ludzkich opinii i ludzkich języków, abyśmy nie bali się nawet prześladowania ze względu na naszą wiarę w Chrystusa!!

Pamiętajmy też o zaleceniu Jezusa: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”. A Jezus na pewno dotrzyma obietnicy z dzisiejszej Ewangelii: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”. Amen.
(o.R.)

400 lat franciszkanów

565 lat franciszkanów

we Wschowie

We Wschowie początki fundacji franciszkańskiej sięgają roku 1457, kiedy to mieszczanie i magistrat królewskiego miasta Wschowy, ofiarowali bernardynom teren pod budowę kościoła i klasztoru. W 1462 r. z ofiar mieszczan i okolicznej szlachty zbudowano kościół i klasztor pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu i św. Bernardyna ze Sieny. Klasztor początkowo należał do prowincji czesko-austriackiej.

W roku 1467 wszedł w skład nowo powstałej polskiej prowincji obserwantów. W latach 1456 – 1558, klasztor pomyślnie się rozwijał, a zakonnicy prowadzili bez większych przeszkód swoją działalność duszpasterską.

 

Czytaj dalej na temat historii klasztoru

 

 

800 lat zakonu

1W 1209 roku św. Franciszek z Asyżu założył nowy zakon w Kościele. Siebie i swoich towarzyszy nazywał braćmi mniejszymi (łac. fratres minores) - chciał przez to podkreślić, że ich życie ma polegać nie na wywyższaniu się, ale na świadomym wyborze małości (łac. minoritas), uniżoności.

2Do takiej postawy zachęcał Chrystus w Ewangelii, a Franciszek nakazał w regule praktykować życie w ubóstwie i uniżeniu. Pierwszych zakonników nazywano Pokutnikami z Asyżu, dopiero później przyjęła się nazwa franciszkanie (od imienia św. Franciszka). Do XV wieku istniał jeden zakon franciszkański.

3W wyniku uwarunkowań na tle kulturowym, historycznym, geograficznym oraz na skutek różnic w praktycznym stosowaniu reguły, w XV i XVI w. wyłoniły się istniejące do dzisiaj trzy niezależne zakony franciszkańskie: Zakon Braci Mniejszych Konwentualnych, Zakon Braci Mniejszych i Zakon Braci Mniejszych Kapucynów.

800 lat zakonu